Tak naprawdę to nie wiem co mam napisać.
Tyle myśli burzy mi się w głowie. Ogólnie trudny czas dla mnie.
Dzieciaki chorują, mnie męczy gardzioło ciągle.
Wcale nie cieszę się z weekendów,
bo po tygodniu pracy jestem padnięta,
a tu trzeba się zająć małymi istotami.
Tym bardziej, że jest się samym.
Tak właśnie ostatnio ta samotność mi doskwiera.
Jestem zmęczona.
Tak bardzo chciałabym mieć chwilę, dłuższą chwilę dla siebie,
żeby móc coś zrobić na spokojnie.
Zazdroszczę, dosłownie kipię zazdrością
jak ktoś mi mówi, że jego dziecko zabrała babcia, czy dziadek, czy choć ciocia...
A jak mi ktoś mówi, że jego dziecko śpi u dziadków
to mam ochotę wyć,
uciec z tego cyrku na bezludną wyspę i się wyspać :D
Trudno jest znaleźć czas...
Jednak każde 5 minut tworzę. Tworzę po to, żeby w tym wszystkim
zachować cząstkę siebie.
Żeby nie zwariować.
Takim sposobem od kilku dni tworzę, a dokładnie przekładkę do plannera.
Miało być całkiem inaczej.
Czyściutko i bezmediowo.
No ale zawsze wychodzi coś innego niż zakładałam.
A zazwyczaj nie zakładam nic
tylko tworzę ;D
Okładkę do plannera, która równie dobrze mogłaby być art journalem
zgłaszam na następujące wyzwania:
Na blogu Miszmasz Papierowy
wykorzystałam tekturkowe trybiki
Na blogu Projekt Prezent
w pracy wykorzystałam stempel z cytatem
oraz
na blogu Filigranki





